PEDOFILIA ZA ZASŁONĄ WŁADZY

Rozmowa Piotra Szumlewicza i Adama Ciocha o tym dlaczego problem pedofilii w szczególny sposób jest obecny wśród kleru rzymskokatolickiego.

Jeszcze w  latach sześćdziesiątych XX wieku Watykan ogłosił słynną instruk-cję Crimen sollicitationis, w  której po-jawiły się kwestie związane z pedofilią. Czego dotyczyły kontrowersje wokół tego dokumentu?

Instrukcja opublikowana za czasów Jana XXIII dotyczyła sposobu reagowa-nia na zarzuty o molestowanie seksu-alne przez duchownych. Największe emocje budził fakt absolutnego nakazu milczenia, jaki obowiązywał wszystkie strony kościelnych śledztw dotyczą-cych tych kwestii, i  to pod groźbą eks-komuniki. Innymi słowy, dobry wizeru-nek Kościoła był uznany za najwyższą wartość, wyższą nawet niż dochodzenie sprawiedliwości lub prawo kraju, na którego terenie toczyły się te sprawy. Dodajmy jeszcze, że instrukcję wpro-wadzono w  życie za czasów „dobrego papieża Jana”, w okresie odnowy sobo-rowej. Czyli dobroć – dobrocią, odnowa – odnową, a interes hierarchii Kościoła był jak zwykle ponad wszystko.

Jak pedofilia wśród kleru wygląda w krajach, w których dokonano pełnych oszacowań zjawiska?

Najpełniejsze dane pochodzą chyba z  USA, gdzie media bezwzględnie roz-liczyły Kościół i zmusiły go do przepro-wadzenia śledztw wewnątrzdiecezjal-nych, a  ich wyniki upubliczniły. Dane są wstrząsające. Okazuje się, że są die-cezje, w  których odsetek duchownych zaangażowanych w  nielegalne relacje seksualne z  nieletnimi oscyluje wokół 10 procent! Średnio za oceanem ten od-setek wynosi w przeciętnej diecezji od 6 do 9 procent. Nie znam innego związ-ku wyznaniowego ani jakiejkolwiek innej instytucji, której personel miałby taki odsetek przestępców seksualnych. Wszystkim zainteresowanym tą tema-tyką polecam dorobek Richarda Sipe’a, teologa i  psychoterapeuty katolickiego z  USA, który jest prawdopodobnie najlepiej zorientowaną na świecie osobą w  kwestiach przestrzegania, a  raczej nieprzestrzegania przez kler celibatu oraz rozmiarów i  przyczyn przestęp-czości seksualnej duchownych. Sipe bada te kwestie od półwiecza i mimo że jest człowiekiem Kościoła katolickie-go, zachowuje niezwykły obiektywizm i trzeźwość w ocenach oraz poszukiwa-niu przyczyn tego ponurego zjawiska. I jeszcze jedna charakterystyczna cyfra: w  niewielkim, kilkumilionowym Ko-ściele katolickim w Holandii w czerwcu 2011 roku doliczono się 1975 ofiar prze-stępstw seksualnych kleru. Zachowując odpowiednie proporcje liczbowe, trzeba by przyjąć, że w Polsce takich osób żyje zapewne nie mniej niż dziesięć tysięcy. Jest to spory tłum, tłum dotąd na ogół milczący i pozostający w ukryciu.

Jedną z  najgłośniejszych spraw o  mo-lestowanie w  obrębie Kościoła był przypadek meksykańskiego duchow-nego Marciala Maciela Degollado. O co chodziło w tej aferze i jaką rolę odegrał w niej Jan Paweł II?

Historia Maciela Degollado jest tak niesamowita, że jedyne, z  czym mogę ją porównać, to dzieje rodziny Borgiów w  renesansowym Rzymie: to godna sensacyjnego serialu mieszanina au-torytarnej władzy, żądzy wielkich pie-niędzy i  wybujałej seksualności. Roz-kwit kariery tego meksykańskiego religijnego hochsztaplera miał miejsce za czasów i pod parasolem Jana Pawła II i jego ludzi. Maciel był katolickim du-chownym, twórcą ultrakonserwatywnej organizacji Legion Chrystusa i człowie-kiem o niesłychanym wręcz talencie do pozyskiwania pieniędzy, wielkich pieniędzy, między innymi od zamoż-nych kobiet. Jego kariera i upadek wiele mówią o tym, czym jest Kościół katolic-ki, a to dlatego, że choć atmosfera skan-dalu (defraudacje, łapówki, nadużycia władzy, gwałty na podopiecznych, kochanki, nieślubne dzieci) ciągnęła się za nim od pięćdziesięciu lat, mimo to stale powiększał on swoje wpływy i  władzę. Także to, że za donosami na Maciela sta-li liczni księża, a nawet biskup, nie prze-szkodziło temu człowiekowi odbierać publicznych hołdów z ust Jana Pawła II, który nazywał go „wzorem dla młodzie-ży”. Swoje wpływy Maciel zawdzięczał między innymi księdzu Stanisławowi Dziwiszowi i kardynałowi Angelo Soda-no, a to zapewniało mu praktyczną bez-karność aż do śmierci Wojtyły. Legion Chrystusa, korporacja religijna o  wie-lomiliardowym majątku, był notabene fundatorem przyjęcia z okazji biskupie-go ingresu Dziwisza. Dopiero Benedykt XVI zdecydował się zakończyć ten że-nujący spektakl i pozbawił Maciela reli-gijnych funkcji, zresztą na krótko przed jego śmiercią. Szczegółowe, szokujące w swej wymowie śledztwo na temat ka-riery tego do cna zdemoralizowanego „wzoru dla młodzieży” przeprowadziło poważne amerykańskie czasopismo „National Catholic Reporter”. Raport z  owego śledztwa ma liczne polskie wątki, przemilczane przez większość krajowych mediów. Nie dziwię się, na-wiasem mówiąc, że mamy taką kiepską demokrację w  Polsce, skoro media są tutaj tak tchórzliwe lub zwasalizowane. Historia Maciela daje wyobrażenie o sto-sunkach panujących na dworze papieża Wojtyły oraz o tym, jak słabo znał się na ludziach. No, chyba że wiedział, z jakim typem ma do czynienia, i akceptował to. I jeszcze jedno: Wojtyła uwielbiał auto-rytarne, ultrakonserwatywne, skrajnie prawicowe organizacje, takie jak Legion Chrystusa, Komunia i  Wyzwolenie czy Opus Dei, dobrze się także czuł w towa-rzystwie ich wodzów. To chyba również daje do myślenia.

Dlaczego Pana zdaniem Kościół katolic-ki ma tak duży problem z pedofilią?

Kościół rzymskokatolicki ma przede wszystkim problem z władzą, a właściwie z niepohamowanym pędem do władzy ab-solutnej, który cechuje biskupów Rzymu. To ta bluźniercza z punktu widzenia teologii biblijnej miłość do władzy stworzyła ów Kościół w  średniowieczu i  oddzieliła go od innych kościołów chrześcijańskich. Wydaje mi się, że w  przypadku Kościoła katolickiego w sposób niemal idealny zre-alizowało się stare powiedzenie, że władza demoralizuje, a władza absolutna demora-lizuje absolutnie. Księża poddawani są au-torytarnemu treningowi i całe życie żyją pod hierarchiczną presją, która wypacza ich osobowości. Kształtuje się w nich po-czucie wyższości wobec osób świeckich, a najsłabsze w całej katolickiej strukturze są właśnie dzieci, bo to one są na samym dole. Nie sądzę, żeby osoby uformowane do autorytaryzmu były w  stanie zbudo-wać normalne relacje przyjaźni, również normalne relacje z  partnerami seksual-nymi. Sądzę, że te postawy władzy i  do-minacji przenoszone są także na relacje seksualne i czasem ich wyrazem są wła-śnie związki z małoletnimi. Dzieci są sła-be i ufne, łatwo je zdominować. Widocznie tego totalnego zdominowania kogoś sła-bego i bezbronnego potrzebują niektórzy mężczyźni o  wypaczonych w  semina-riach osobowościach. Oni mogą być tylko panami (wobec wiernych) lub poddanymi (wobec biskupów), nie potrafią być po pro-stu czyimiś partnerami. Poza tym nie bez znaczenia jest tu oczywiście celibat.

..są diecezje, w których odsetek duchownych zaangażowanych w nielegalne relacje seksualne z nieletnimi oscyluje wokół 10 procent!

W jakim sensie?

Nie w  takim, w  jakim rozumie się to najczęściej, to znaczy, że księża nie mogą się żenić, więc swoje potrzeby seksualne kierują na dzieci. Nie je-stem psychologiem, ale takie stawianie sprawy wydaje mi się fałszywe. Pro-blem jest raczej innego rodzaju. Przede wszystkim wymóg celibatu i  totalnego posłuszeństwa wobec hierarchii spra-wia, że do seminariów duchownych trafia specyficzna kategoria osób. Są to często osoby o  zaburzonym poczuciu własnej wartości, z jakimiś problemami w  sferze seksualnej. Także mężczyźni, dla których z różnych względów semi-narium lub zakon są miejscem, gdzie można się schować. Są też osoby, które nie potrafią sobie poradzić samodzielnie z życiem, więc Kościół jest dla nich wygodną podpórką. Zatem celibat do-konuje już na starcie specyficznej se-lekcji kandydatów i nie jest to w sumie selekcja pozytywna, choć zdarzają się oczywiście wyjątki od tej reguły. Proble-my, z którymi młodzi ludzie przychodzą już do seminariów, łączą się ze specy-ficzną formacją, odcięciem od świata, ideologiczną represją seksualności. No i  religijnym zadęciem. Wszak katolicki ksiądz jest pośrednikiem między Bo-giem a  ludźmi. Na jego słowa Bóg za-mienia się w opłatek. Rzymskokatolicki duchowny nie jest, jak protestancki pa-stor, sługą parafii, przez parafię zatrud-nionym i  rozliczanym. On jest panem nad wiernymi – tłumaczyć się musi tylko przed biskupem. To rodzi specy-ficzne wyobrażenia i  postawy zarówno wśród samych duchownych, jak i wśród świeckich. Poza tym za sprawą celibatu ksiądz jest postrzegany przez tych bar-dziej ufnych wiernych jako istota asek-sualna, na poły angeliczna. To stwarza dodatkowe pola zaufania i pokusy.

Dlaczego Kościół zatem nie zrezygnuje z wymagania powszechnego celibatu?

Bo to nie leży w  jego interesie. Nie zapominajmy nigdy, że głównym celem Kościoła jest władza, a celibat jest jed-nym z jej narzędzi. Po to wprowadzono go w średniowieczu, zresztą po trupach. Chodziło o to, aby majątki pozostawiane przez duchownych nie były dziedziczo-ne przez ich legalne potomstwo, a  tak-że o  to, aby w  obliczu władzy biskupa ksiądz nie miał oparcia w rodzinie. Aby był bardziej poddany, uległy i  dyspozy-cyjny. Poza tym ksiądz celibatariusz cieszy się w  oczach wiernych nimbem niezwykłości, aseksualnej czystości – tak się poświęcił dla Boga! Daje radę tak wytrzymać! To jest oczywista bujda z tym celibatem, bo grubo ponad połowa duchownych go łamie, jeśli nie stale, to przynajmniej okresowo (według danych wspomnianego już Sipe’a), ale PR-owsko było to bardzo użyteczne przez stulecia.

Co sprawia, że w tak wielu przypadkach Watykan ukrywał księży pedofilów?

Oczywiście chodzi o  wizerunek. Trzeba było ratować wiarę w  seksualną czystość kleru. Wszystkie instytucje są zatroskane o swój wizerunek, a instytu-cje autorytarne są zatroskane podwójnie, bo zdają sobie sprawę z uzurpacji swojej władzy i  jej kruchości. Proszę zwrócić uwagę, że wiele elementów życia Ko-ścioła – liturgia, hierarchia, stroje, proce-sje itp. – to szczegóły starannie zorgani-zowanego widowiska mającego na celu wywołać określony efekt. Chodzi o wra-żenie niesamowitości, wyjątkowości, wzniosłości, tego, co czasem bywa na-zywane atmosferą sacrum. Celem tych działań jest zaprezentowanie Kościoła i jego hierarchii jako przedstawicielstwa Boga na ziemi, najwyższego autorytetu moralnego. Całe to widowisko służy za scenografię dla teatru władzy. Zburzenie tej dekoracji, naświetlenie tego, co jest za kotarą, mogłoby zniszczyć nimb bosko-ści i niesamowitości, niezbędny do spra-wowania władzy.

Co musiałoby się stać, aby sytuacja się zmieniła?

Mówiąc najkrócej, Kościół katolicki taki, jaki znamy obecnie, musiałby się rozpaść. Musiałby ulec demokratyza-cji, a  uzyskanie wolności i  podmioto-wości przez wiernych byłoby końcem rzymskiego katolicyzmu. Bo jest to in-stytucja, która powstała i trwa w takiej formie z  powodu ambicji rzymskich papieży. Nie sądzę, aby do tego rozpadu doszło w  najbliższym czasie. Jest zbyt wiele osób i  środowisk zainteresowa-nych utrzymaniem obecnego stanu. Przede wszystkim hierarchia katolicka – główny beneficjent status quo, a także część wiernych, skutecznie uformowa-na w  taki sposób, że potrzebuje do ży-cia autorytarnej instytucji. A w każdym razie gorąco w  to wierzy. Wszak auto-rytaryzm jest zaraźliwy i  do pewnego stopnia przekazywany z  pokolenia na pokolenie. Poza tym autorytarnego Ko-ścioła potrzebuje znacząca część świata polityki w krajach katolickich oraz część świata biznesu. Ludźmi społecznie i  światopoglądowo niedojrzałymi oraz poddanymi autorytarnej władzy łatwiej jest rządzić. Ponadto Kościół łagodzi na-stroje pracowników, pokazując im niebo w  miejsce doczesnej sprawiedliwości i  odwodząc od wywierania nacisków na prospołeczną modernizację. Zatem wpływowych beneficjentów duchowej przemocy jest wielu, a pośrednio dzięki ich ochronie także przemoc seksualna w  Kościele będzie miała zapewnione trwanie w tej lub innej formie.

Fragment książki „Ojciec nieświęty” Piotra Szumlewicza, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2012 r.

Artykuł archiwalny z pierwszego numeru PRZEGLĄDU ATEISTYCZNEGO


Marek Łukaszewicz

Avatar for Adam Cioch

Adam Cioch

Jakiś tekst opisowy autora. Jakiś tekst opisowy autora. Jakiś tekst opisowy autora. Jakiś tekst opisowy autora. Jakiś tekst opisowy autora. Jakiś tekst opisowy autora. Jakiś tekst opisowy autora. Jakiś tekst opisowy autora. Jakiś tekst opisowy autora. Jakiś tekst opisowy autora.

Udostępnij

Więcej od autora: