Strategia jest nieustannie ta sama: umieścić w centrum symbolicznej traumy Polaka

Od lat czterdziestych w Polsce realizowana jest strategia negowania Holocaustu, która wyrosła ze wstydu zdrady oraz dobrze ukorzenionego katolickiego antysemityzmu.

Negowanie Holocaustu zaczęło się jeszcze w trakcie okupacji niemieckiej, gdy polscy chrześcijanie odmówili solidarności z mordowanym narodem żydowskim, uznając Holocaust za wyraz sprawiedliwości dziejowej, nieuniknionej zapłaty za żydowskie zbrodnie. Był też wymiar bardziej bezpośredni, gdy Malinowski z Kowalskim zaczęli udawać, że nie wiedzą do kogo należał dom, który zasiedlili, czy kołdra pod którą śpią. Na fali tej nagłej „amnezji” jeszcze w 45 roku pojawiło się agresywne dążenie do usunięcia żydowskich niedobitków czy to przez fizyczną eliminację sztachetą, czy to przez zastraszenie granatem wrzuconym przez okno. A kiedy „problem” żydowski został rozwiązany i resztka Żydów zwyczajnie uciekła z Polski, lub schowała się pod zmienionymi nazwiskami, rozpoczął się mozolny proces wymazywania Holocaustu z przestrzeni kolektywnej pamięci, który świetnie w swojej książce „Wielki Retusz, Jak zapomnieliśmy, że Polacy zabijali Żydów” opisał Tomasz Żukowski. Złożyło się na to kilka aktywnych czynników: od grassrootsowego antysemityzmu, przez tworzenie nowej antysemickiej mitologii (np. żydokomuna), usuwanie materialnych śladów żydowskiej obecności (niszczenie cmentarzy, synagog), po pracę artystów i inteligentów, którzy tworzyli opowieść o wojnie i okupacji wolną od „żydowskiego” elementu. W rezultacie zgubiliśmy Żyda z narodowego pejzażu i wygodnie zapomnieliśmy, że jakiś Żyd w ogóle istniał. Żyd? Ale jaki Żyd?

Wystarczy pogadać z ludźmi dojrzewającymi już w powojennej Polsce, by się zorientować, że o żadnym Żydzie nigdy nie słyszeli. Były jakieś tam „Medaliony” Nałkowskiej, coś o Auschwitz, ale żeby Żydzi istnieli w sąsiedztwie? Żeby tu ktoś ich ze sztachetą ganiał!? Nie, tu niczego takiego nie było! Holocaust został bezpiecznie usunięty za druty obozowe, stał się wydarzeniem „zwiedzanym w muzeum”, nie zaś elementem bezpośredniego doświadczenia. Holocaust „zrobili” Niemcy w Auschwitz, my nie mieliśmy z tym nic wspólnego. Ten syndrom przespania naukowo opisał Andrzej Leder.

Ale Holocaust powrócił, by nas prześladować, razem z Sąsiadami Grossa. 20 lat temu wstrząsnęła nami holocaustowa czkawka i nadzialiśmy się na Jedwabne, jak na rzymską halabardę. Polska kultura zareagowała defensywnie, przystępując do nowej obrony Częstochowy przed żydowską nawałnicą.

Strategia jest nieustannie ta sama: umieścić w centrum symbolicznej traumy Polaka (rodzinę Ulmów) i usunąć z niego Żyda, z którego następnie trzeba zrobić oprawcę (brat Michnika). Trzeba się starać usprawiedliwić wszystkie przejawy polskiego bestialstwa czy oportunizmu „słusznym gniewem” na żydowskich kolaborantów, lub wprost powiązać Żydów z aparatem NSDAP. W tym imaginarium Polak jest „prostym człowiekiem”, uczciwym wieśniakiem, który stara się przetrwać i podaje szklankę wody, natomiast Żyd jest obcy, jest agentem wpływu obcych i potężnych sił, których źródło jest „gdzieś tam” – na zewnątrz Polski, gdzie wrogie siły sprzysięgają się, by nas zetrzeć z mapy świata. Polak skojarzony jest więc z lokalnym bohaterem (Pilecki), który stara się zanieść światu prawdę (Karski), lecz odbija się od złotych klamek. Heroiczny choć bezradny. Żydzi natomiast zostają zgnieceni przez siły, które sami uruchomili, sami na siebie ściągnęli ten gniew losu – a teraz w dodatku mają pretensje do nas. Dlaczego? Wiadomo dlaczego, chcą pieniędzy. To zresztą jest podstawowa motywacja, z jaką Żydzi kojarzeni są w polskim świecie magicznym: złoto i pieniądze.

Rzeczywisty obraz Holocaustu, mechanizm zdrady Żydów, został zapomniany – a teren wypełnił się obrazami zastępczymi. Kłamstwa holocaustowe przedstawia się w formie „racjonalnych argumentów”. Negacja prawdy nadchodzi w formie „wyważonych” stanowisk. Kłamstwo stało się narracją głównego nurtu. To jest właśnie ten antysemityzm, który ssiemy dziś z mlekiem matek. A ssiemy go z całkowitym spokojem, bez niestrawności. Dojrzale.

PS: Dziś rocznica wybuchu Powstania w Getcie – jedynego powstania w Warszawie, o którym wie świat. Jak to możliwe? Wyjaśniam to w książce: 365 lekcji religii, którą zamówisz tu: https://rafalbetlejewski.pl/…/365-lekcji-religii-dla…/

Polecam też moją książkę holocaustową o pasożycie niepamięci: https://rafalbetlejewski.pl/pro…/pasozyt-pakiet-tom-1-i-2/

Marek Łukaszewicz

Rafał Betlejewski

Udostępnij

Więcej od autora: