I ślubuję sobie miłość i wierność

Foto:Pixaby

NINA SANKARI

Panna Młoda, ubrana w suknię ślubną w kształcie tortu weselnego, stała na schodach w oczekiwaniu na rozpoczęcie ceremonii. Nie czekała jednak na Pana Młodego, próżno było go szukać także na przyjęciu weselnym. Pan Młody w ogóle nie był przewidziany w tej uroczystości. Tokio, a wraz z nim cały świat, stały się w zeszłym roku świadkami publicznej ceremonii zaślubin przez Pannę Młodą …samej siebie. To sobie samej składała ona deklarację miłości i wierności.

Rzecz się działa w drogim lokalu jednej z najmodniejszych dzielnic Tokio. Kto bogatemu zabroni? Nie takie rzeczy widział świat, można powiedzieć. A jednak za tą pozornie błahą ciekawostką z gatunku tokijskiej kroniki towarzyskiej kryje się coś więcej.
31- letnia Panna Młoda wyjaśniła zgromadzonym na uroczystości gościom, że chciała w ten sposób rozpocząć życie na własną rękę i polegać w nim na swojej własnej sile.

O ile można się zastanawiać nad potrzebą objawiania światu takiego zamiaru w postaci uroczystości ślubnej, o tyle zamierzony brak w niej Pana Młodego jest znaczący. Statystyki od dłuższego czasu pokazują dynamiczny spadek zainteresowania małżeństwem ze strony Japonek, które mają dość pracy na dwóch etatach: w pracy i w domu. Tradycyjny model japońskiej rodziny wymaga od kobiety poświęcenia się obowiązkom domowym, zaspakajania potrzeb męża i dzieci, opieki nad starszymi członkami rodziny itd. Jednocześnie mężowie niewiele angażują się w obowiązki domowe, w tym w wychowanie dzieci, w czym również ma swój udział tradycyjny model rodziny, a także pracy w Japonii.

Tymczasem zmiany, które nastąpiły w dziedzinie zatrudnienia kobiet, są imponujące. Około 70% kobiet w wieku od 15 do 64 lat obecnie pracuje. Dla wielu z nich małżeństwo kojarzy się przede wszystkim z powiększeniem obowiązków o prace domowe i opiekuńcze. Kobiety, które realizują się w pracy zawodowej, wolą więc pracować, pozostając singielkami. Jednocześnie zwracają one uwagę na to, że wychodząc za mąż, tracą swoją wolność i niezależność.

Stąd dla wielu Japonek model singielki jawi się jako forma wyzwolenia kobiet od nadmiernych, nieodpłatnych i niesprawiedliwych obciążeń.

Oczywiście, konsekwencją jest coraz bardziej niepokojący polityków spadek przyrostu naturalnego w Japonii. Liczby są nieubłagane: według oficjalnych danych jeszcze w latach 90-tych tylko jedna z 20 kobiet w wieku 50 lat nigdy nie była zamężna, w 2015 r. ta liczba wzrosła do 1 na siedem kobiet. W grupie wiekowej 35-39 udział kobiet, które nigdy nie były w związku małżeńskim jest jeszcze wyższy i stanowi ok. 25%. W 2018 r. liczba zawieranych małżeństw spadła do najniższego poziomu od czasu drugiej wojny światowej, a liczba urodzeń spadła do najniższego poziomu od XIX w., kiedy rozpoczęto gromadzenie danych na ten temat.

Małżeństwo było kiedyś i nadal pozostaje dla niepracujących kobiet gwarantem finansowej stabilizacji. Z jednej strony jednak, wiele Japonek jest niezależnych finansowo i nie potrzebuje mężów dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa ekonomicznego. Z drugiej – niewielu jest kandydatów na mężów, którzy potrafiliby dzielić obowiązki domowe ze swoimi żonami. Wysiłki władz, proponujących pogadanki na temat korzyści z małżeństwa czy firm, które w ograniczony sposób działają na rzecz zmiany kultury pracy w Japonii, są niewystarczające, żeby przekonać kobiety do zmiany trendu.

Business zauważył zjawisko i ma bogatą ofertę dla singli, w szczególności dla kobiet. W salonach karaoke wydziela się strefy „tylko dla kobiet”, działają całe restauracje dla „solowych” klientek, agenci nieruchomości mają w swojej ofercie sprzedaż i wynajem domów lub mieszkań dla singielek, a biura turystyczne kuszą singielki specjalnie przygotowanymi podróżami. Podobnie salony fotograficzne zapraszają panny młode na solowe sesje w ślubnej sukni. Kobiety rozwijają swoje zainteresowania i hobby, uczą się języków, tańca, podróżują po świecie.

Jednocześnie mężczyźni przestają być filarami rodzinnej stabilizacji. Stałe zatrudnienie w jednej firmie, które kiedyś mogło trwać przez całe życie, teraz staje się coraz rzadsze. Około jednej piątej mężczyzn jest obecnie zatrudnionych na śmieciowych umowach, które nie gwarantują stabilizacji ani dobrych płac. Stawia to pod znakiem zapytania zdolność mężczyzn do zapewnienia utrzymania rodzinie, co staje się powodem opóźniania decyzji o małżeństwie również wśród mężczyzn. Ponad jedna trzecia mężczyzn w wieku 35-39 lat nigdy nie była w związku małżeńskim i liczba ta rośnie. Część mężczyzn widzi więc małżeństwo jako obciążenie, na które ich nie stać.

Małżeństwo wydaje się dziś dla Japończyków mieć sens tylko w przypadku chęci posiadania dzieci. Kobiety, które nie zamierzają ich mieć, nie widzą specjalnie sensu, żeby się w nie angażować. Wprawdzie liczba samotnych matek rośnie w Japonii, są to jednak raczej przypadki związane z rozwodem niż z decyzją o samotnym macierzyństwie.

Jednak coraz więcej Japonek po prostu nie planuje posiadania dzieci.

Ceremonie jednoosobowych zaślubin są zjawiskiem specyficznym dla Japonii, co nie znaczy, że nie mogą zostać przejęte przez kobiety w innych krajach, gdzie instytucja małżeństwa się chwieje. A chwieje się właściwie wszędzie tam, gdzie kobiety uzyskują niezależność ekonomiczną, a zmiany kulturowe i społeczne nie nadążają za tym procesem. Opisane zjawiska (uzyskanie przez kobiety niezależności ekonomicznej przy jednoczesnym obciążeniu ich niedpłatną pracą domową i opiekuńczą oraz destabilizacja ekonomicznej dominacji mężczyzn) powodują w większości rozwiniętych krajów podobne skutki: opóźnianie przez kobiety decyzji o zawieraniu związku małżeńskiego, bądź decyzja o byciu singielką i ewentualnie o samotnym macierzyństwie z wyboru. Lepiej wykształcone od mężczyzn, coraz bardziej świadome bycia wykorzystywanymi w rodzinie przez męża lub partnera oraz państwo, które zrzuca na ich barki obowiązki świadczenia nieodpłatnej pracy reprodukcyjnej (wychowywanie dzieci) i opiekuńczej, kobiety coraz częściej odwracają się od instytucji małżeństwa, która nie spełnia kryterium równości płci. Mowa oczywiście o równości praw i obowiązków, nie identyczności biologicznej. Kryzys instytucji małżeństwa oraz inne kryzysy (ekonomiczny, klimatyczny) odbijają się także na spadku dzietności przez opóźnianie decyzji o posiadaniu dziecka lub powstrzymywanie się od ich posiadania.

Jeśli państwa i społeczeństwa nie będą gotowe do zmiany modelu funkcjonowania w zakresie zapewnienia równouprawnienia kobiet i mężczyzn w ogóle, a w rodzinie w szczególności, to nie należy spodziewać się odwrócenia trendu.

Kobietom małżeństwo po prostu przestało się opłacać.

Próby zawracania kobiet do tradycyjnych modeli opartych na religijnym ładzie moralnym, który czynił z kobiet drugo-, czy nawet trzeciorzędnych członków społeczeństwa, nie mają szans na powodzenie bez zastosowania przymusu. Pomiędzy Gileadem a jednoosobowymi zaślubinami mieści się szerokie pole walki o rzeczywiste równouprawnienie.

DRODZY CZYTELNICY.

Nie korzystamy z dotacji i grantów, nie pobieramy wynagrodzenia za pracę w Przeglądzie Ateistycznym. Aby zachować niezależność i móc utrzymać ateistyczny portal na odpowiednim poziomie potrzebujemy Waszego wsparcia . Dlatego jeśli możesz, rozważ wsparcie naszej działalności dowolną kwotą. Kliknij tutaj

Marek Łukaszewicz

Polska wolnomyślicielka, działaczka feministyczna, ateistyczna i laicka, tłumaczka, publicystka. Prelegentka na wielu międzynarodowych konferencjach m.in. w Paryżu, Londynie, Rzymie, Kolonii, Oslo, Malmo, Kairze, Bejrucie. Redaktorka naczelna Przeglądu Ateistycznego, Wiceprezeska Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego

Udostępnij

Więcej od autora: