Śmierć jako dobro moralne (3)

Foto: Pixaby

CZYTAJ TEŻ: ŚMIERĆ JAKO DOBRO MORALNE (1)

CZYTAJ TEŻ: ŚMIERĆ JAKO DOBRO MORALNE (2)

Dr. n.med. Marcin Walter

Co zatem stoi na przeszkodzie do wprowadzenia pomocy
medycznej w umieraniu?

Przede wszystkim zakorzenione w tradycji publicznej odium spadające na samobójcę. Może trudno uwierzyć, ale na początku XIX wieku większość krajów posiadała zapisy prawa przewidujące karę więzienia dla niedoszłych samobójców. Według danych na rok 2015, na 192 wolnych państw i stanów, próba samobójcza jest nadal karalna w 25 państwach (takich jak np. Cypr, Indie, Kenia, Singapur) oraz w 20 innych krajach, gdzie prawo opiera się na Islamie bądź szariacie . Niechęć do samobójców skutkowała irracjonalnymi praktykami – np. w prowincji Quebec w osiemnastym wieku ciało samobójcy było przeciągane ulicami a następnie wieszane w publicznym miejscu . W innych krajach samobójcy byli chowani poza cmentarzem. Trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla takich uprzedzeń. Niekiedy uzasadniano to przekonaniem, że życie poddanego nie jest jego własnością, ale należy do monarchy. W innych wypadkach postrzegano samobójstwo jako równoważne z zabójstwem innego człowieka.

Od czasu św. Augustyna uważano też, że to Opatrzność wyznacza długość życia i decyduje, kiedy ma nastąpić jego kres.

Dzisiaj jednak nie chciałbym być w skórze lekarza, który stwierdziwszy, że ustała czynność serca i pacjent przestał oddychać, uzna to za kres wyznaczony przez Opatrzność i nie podejmie (w określonych sytuacjach) akcji reanimacyjnej.

Szczęśliwie bowiem, na przestrzeni ostatnich lat, zaczęło wzrastać poszanowanie dla autonomii osoby ludzkiej i jej prawa do decydowania o własnym losie. Pozostała jednak w dużej ilości krajów karalność, ale nie samego samobójstwa, tylko pomocy w samobójstwie. Nie inaczej jest w Polsce, gdzie pomoc taka jest ścigana z artykułu 151 kodeksu karnego – artykułu, który już niejednokrotnie sprawiał problemy nterpretacyjne .

Za kulisami dramatu, czyli bariery wyznaniowe, choćby nie wiem jak głęboko ukryte, sprawy natury konfesyjnej znajdują się zwykle w centrum uwagi oponentów legalizacji pomocy w umieraniu. Szczególnie w naszym Kraju, gdzie ośrodki opiniotwórcze (nie wyłączając Naczelnej Rady Lekarskiej i Ministra Zdrowia) akcentują i biorą pod uwagę w opiniowaniu zmian prawnych aspekty światopoglądowe, otwarcie tego nie mówiąc (przypomnijmy sprawę tzw. „tabletki po”, gdzie argumentacja Ministerstwa ginie w oparach lekarskiego paternalizmu, by uniknąć podania prawdziwego powodu ograniczenia dostępu do takiej antykoncepcji).

Zainteresowanym konfesyjnym dyskursem polecam książkę „Czy istnieje chrześcijański argument na rzecz pomocy w umieraniu?” napisaną przez profesora teologii i anglikańskiego pastora Paula Badhama  w 2009 r., którego kluczowe argumenty przytacza rewelacyjna publikacja z 2015 r. zredagowana przez dwóch brytyjskich lekarzy C. Brewera i M. Irwina pt. ”I’ll see myself out, thank you”, po której przeczytaniu chyba nikt racjonalnie myślący nie pozostanie obojętny wobec zagadnień wspomaganego samobójstwa . Po drugie, chciałbym zwrócić uwagę na stale rosnącą liczbę kościołów i duchownych, którzy opowiadają się za pomocą w umieraniu. Wymienię tutaj Kościół Protestancki Holandii, który powstał z połączenia niegdyś dominującego w Holandii wyznania kalwińskiego i z wyznania luterańskiego, a z duchownych byłego arcybiskupa Canterbury George Careya oraz laureata nagrody Nobla arcybiskupa Desmonda Tutu, który komentując swój pogląd napisał: „Szanuję świętość życia – ale nie za każdą cenę” .

Biblijny zakaz mordowania (uwaga: hebrajskie lo tircach prawidłowo tłumaczy się „nie morduj!”, a nie: „nie zabijaj!” – przekłamanie powstało w tłumaczeniu starotestamentowych ksiąg na grecki i później na łacinę) odnosił się właściwie wyłącznie do zabójstw na tle rabunkowym, seksualnym bądź w ramach bezprawnej zemsty, i to raczej w obrębie własnej społeczności niż uniwersalnie . Nawet dzisiaj zabójstwo w obronie własnej (szczególnie, gdy terrorysta sięga po zapalnik dla wysadzenia całej klasy z dziećmi) nie rodzi większych moralnych dylematów.

Nie jest to mało istotne rozróżnienie owej hebrajskiej terminologii – bowiem w definicji eutanazji podanej w encyklice papieskiej brakuje najważniejszego członu: wielokrotnie powtarzanej woli (prośby) pacjenta, znajdującego się w pełni władz umysłowych. Jest to jeden z dwóch filarów na których opiera się cała koncepcja eutanazji (drugim jest określony stan kliniczny/ stan zdrowia), obu obecnych w systemie prawnym Beneluksu. Usunięcie tego pierwszego filaru w encyklice przez papieża (omyłkowe??) powoduje zawalenie się całej koncepcji i następowa kontrargumentacja jest jedynie buszowaniem w ruinach.

Godność jest immanentną i nierozdzielną własnością człowieka, bez względu na jego stan zdrowia czy majątku.

To prawda. Jednak nie można przy użyciu kodeksów odmawiać i zabraniać człowiekowi prawa do określania warunków jego własnej godności. Nie istnieje też żaden sens cierpienia bez odwoływania się do tzw. bytów postulowanych. Katolicy produkujący pocztówki z napisem, że eutanazja okrada pacjenta ze współudziału w cierpieniach Chrystusa sami nie mają żadnych skrupułów kupując w aptece Apap na ból zęba czy głowy (o kolce nerkowej nie wspominając), a księża nie ekskomunikują za poród ze znieczuleniem. Po trzecie, trudno w dyskursie przyjmować argumenty z dziedziny teologii. Jak pisze jeden z wybitnych polskich teologów Prof. Tomasz Polak (były rektor Seminarium Duchownego w Poznaniu): «działalność teologiczna… jest powoływaniem się na „opowieść”, której jedynie subiektywne przekonanie powołujących się na nią (czyli właśnie „wiara”) nadaje [jej] rangę, jaką ma następnie w ich oczach. Wierzący w tę opowieść oczekują, że jej rangę i wartość uznają wszyscy – a więc także wyznawcy innych religii (innych narracji podobnego rodzaju) oraz ludzie, którzy nie interpretują świata religijnie. Teologowie próbują… zawłaszczyć przestrzeń publiczną…są obecni w przestrzeni uniwersytetu i chcą w niej utrzymać prawomocność swego fantazmatycznego założenia» .

Konkluzja

Jako konkluzję zacytuję kierownika Katedry Etyki Praktycznej Uniwersytetu w Oksfordzie, Prof. Juliana Savulescu: 

„W końcu wszystkie cywilizowane kraje zalegalizują eutanazję i wspomagane samobójstwo – jest to tylko kwestia czasu.

Ludzie pragną mieć kontrolę nad swoją śmiercią i nie ma powodu aby państwo interweniowało w wolność jednostki w zakresie uzyskania eutanazji czy wspomaganego samobójstwa, jeśli inna osoba jest skłonna ich udzielić” .

Marek Łukaszewicz

Udostępnij

Więcej od autora: