Kazimierz Łyszczyński, traktat “De non existentia Dei”, 1674

W “państwie bez stosów” można było swobodnie wyznawać luteranizm i kalwinizm, anabaptyzm i arianizm, konfesję braci czeskich i menonitów (żeby tylko wymienić najbardziej rozpowszechnione sekty i kościoły), ale wobec ateistów obowiązywała odmienna już miara”

J. Tazbir, “Bluźniercy, którzy uszli karze” Nauka, 1/2011

Dokładnie 382 lata temu 4 marca 1634 roku urodził się Kazimierz Łyszczyński z Łyszczyc (Łyszowice), jeden z najwybitniejszych myślicieli tamtej epoki. W młodości został jako młodszy syn przeznaczony przez rodzinę do zakonu jezuitów, ale wystąpił z niego przed złożeniem ślubów zakonnych i zajął się gospodarstwem. W 1986 roku odnaleziony i opublikowany został dokument podpisany przez Jana III Sobieskiego, w którym wspomina się zasługi Łyszczyńskiego dla Ojczyzny i podkreśla , że Łyszczyński „od młodych lat służył w wojsku koronnym w chorągwi Jana Sapiehy, a następnie w wojskach litewskich pod księciem podkanclerzym Wielkiego Księstwa Litewskiego (którym wówczas był Lew Kazimierz Sapieha), biorąc udział w wojnie z najazdem moskiewskim, szwedzkim i węgierskim”.

Wielokrotnie wybierany na posła do sejmu. Jako komisarz królewski i podsędek brzeski, mianowany przez króla Jana III Sobieskiego, prowadził sprawy o odszkodowania od instytucji kościelnych i wydawał wyroki m.in. przeciwko jezuitom, oskarżonym o bezprawne przywłaszczenie dwóch ogrodów pewnego mieszczanina. Łyszczyński nakazał zakonowi zwrócić zagarniętą ziemię. Już wcześniej nielubiany przez kościół katolicki został Łyszczyński uroczyście ekskomunikowany przez biskupa łuckiego Stanisława Jana Witwickiego (30 sierpnia 1668 r.) za zlekceważenie kościelnego zakazu małżeństw między bliskimi krewnymi. Chodziło o ślub jego córki, a szczególnie o „bluźniercze” twierdzenie, że kościelne zakazy nie mają żadnego znaczenia, ponieważ małżeństwo jest „umową świecką” (“contractum civile”).

Swoje dzieło „De non existentia Dei” Kazimierz Łyszczyński napisał w latach siedemdziesiątych XVII w. Przez kilkanaście lat pozostawało ono w formie nieopublikowanego rękopisu, dopóki autor nie został zadenuncjowany przez sąsiada Jana Kazimierza Brzoskę, który był mu winien dużą sumę pieniędzy. Dłużnik wykradł księgę i złożył donos, oskarżając Łyszczyńskiego o ateizm. Aresztowany przez biskupa wileńskiego, Konstantego Kazimierza Brzostowskiego, został Łyszczyński przywieziony na proces do Warszawy, gdyż wyrokować w jego sprawie, jako szlachcica, mógł tylko sąd sejmowy. Wcześniej jednak odbył się sąd kościelny. Mimo oficjalnego zniesienia Inkwizycji w Polsce, główną rolę w tym procesie odgrywali inkwizytorzy mianowani przez Watykan. Sąd sejmowy potwierdził wyrok. Dowodem oskarżenia był rękopiśmienny traktat “De non existentia Dei” (“O nieistnieniu Boga”). Łyszczyński, skazany na śmierć za ateizm, został ścięty na rynku warszawskim 30 marca 1689 roku.

Według relacji, biskupa Załuskiego: “Wyprowadzono go na miejsce stracenia i okrutnie znęcano się najpierw nad jego językiem i ustami, którymi on okrutnie występował przeciw Bogu. Potem spalono jego rękę, która była narzędziem najpotworniejszego płodu, spalono także jego papiery pełne bluźnierstw i na koniec on sam, potwór, został pochłonięty przez płomienie, które miały przebłagać Boga, jeżeli w ogóle za takie bezeceństwa można Boga przebłagać”.

„Ateizm Łyszczyńskiego nie był prymitywnym antyklerykalizmem, ale opartą na solidnych studiach wiedzą z fundamentem filozoficznym. To był jeden z najwybitniejszych umysłów XVII-wiecznej Polski, W historii myśli ateistycznej ma Łyszczyński pozycję wyjątkową. On pierwszy użył kategorii „my, ateiści”. „Traktatów o istnieniu Boga napisano na świecie setki. O nieistnieniu – tylko jeden i to właśnie w Polsce.”

prof. Andrzej Nowicki w wywiadzie dla Polityki

Traktat „De non existentia Dei” Kazimierza Łyszczyńskiego nie zachował się, znamy tylko fragmenty cytowane w mowie oskarżycielskiej instygatora Wielkiego Księstwa Litewskiego, Szymona Kurowicza Zabistowskiego*, które ocalały w Bibliotece Kórnickiej, a które poniżej przytaczamy:

I. “zaklinamy was, o teologowie, na waszego Boga, czy w ten sposób nie gasicie Światła Rozumu, czy nie usuwacie słońca ze świata, czy nie ściągacie z nieba Boga waszego, gdy przypisujecie Bogu rzeczy niemożliwych, atrybuty i określenia przeczące sobie”. Traktat “De non existentia Dei”, 1674

II. Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym. Traktat “De non existentia Dei”, 1674

III. Religia została ustanowiona przez ludzi bez religii, aby ich czczono, chociaż Boga nie ma. Pobożność została wprowadzona przez bezbożnych. Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nie lękających się, w tym celu, żeby się ich lękano. Wiara zwana boską jest wymysłem ludzkim. Doktryna, bądź to logiczna bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza. Traktat “De non existentia Dei”, 1674

IV. Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego samego uciemiężenia broni jednak lud, w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud. Traktat “De non existentia Dei”, 1674

V. Jednakże nie doświadczamy ani w nas, ani w nikim innym takiego nakazu rozumu, który by nas upewniał o prawdzie objawienia bożego. Jeżeli bowiem znajdowałby się w nas, to wszyscy musieliby je uznać i nie mieliby wątpliwości i nie sprzeciwialiby się Pismu Mojżesza ani Ewangelii – co jest fałszem – i nie byłoby różnych sekt, ani ich zwolenników w rodzaju Mahometa itd. Lecz / nakaz taki/ nie jest znany i nie pojawiają się wątpliwości, ale nawet są tacy, co zaprzeczają objawieniu, i to nie głupcy, ale ludzie mądrzy, którzy prawidłowym rozumowaniem dowodzą czegoś wręcz przeciwnego, tego właśnie, czego i ja dowodzę. A więc Bóg nie istnieje. Traktat “De non existentia Dei”, 1674

ragmenty pism przełożył z łaciny prof. Andrzej Nowicki

Kazimierz Łyszczyński był najwybitniejszą, ale nie jedyną osobą zamordowaną za ateizm przez chrześcijańskie sądy w „państwie bez stosów”. I tak np. w 1539 roku w Krakowie spłonęła mieszczanka Katarzyna Weiglowa, która dokonała apostazji i publicznie zaprzeczyła boskości Chrystusa, czy też łowczy łomżyński Krzysztof Przyborowski, który za bezbożność skończył na stosie w 1700 roku.

Do Łyszczyńskiego przyznają się Litwini, twierdząc że był Litwinem, Białorusini, że był Białorusinem, Polacy, że Polakiem. Dla nas był po prostu ateistą.

„A zatem Boga nie ma” – tak kończył się spalony ponad trzy wieki temu traktat patrona naszej fundacji i tak kończymy tutaj przypomnienie jego postaci – a zatem boga nie ma.

Marek Łukaszewicz

Artykół archiwalny z 4 marca 2016 roku ze strony Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego

Marek Łukaszewicz

Prezes Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego

Udostępnij

Więcej od autora: