Skałki na Połoninie Caryńskiej.

Lubię widzieć i wiedzieć. Dlatego gdziekolwiek jestem ciekawi mnie nie tylko to co jest tu i teraz, ale i to co było tutaj wcześniej. Z zastrzeżeniem, że „tutaj” mogło być kiedyś zupełnie gdzie indziej. Tak jest i w tym przypadku. Skałki widoczne na Połoninie Caryńskiej, jak i całe Bieszczady mają za sobą fascynującą historię sięgającą ponad 200 milionów lat.

Wszystko zaczęło się od rozpadu jedynego w tym czasie (ok. 230 mln lat temu) superkontynentu, Pangei, na dwa mniejsze – Laurazję (północ) i Gondwanę (południe). Z wąskiego początkowo morza narodził się w erze jurajskiej (ok. 175 mln lat temu ) gigantyczny ocean – Ocean Tetydy. W jego głębinach (rowach tektonicznych) osadzały się naprzemienne warstwy iłów i piaskowców – powoli formując tzw. flisz czyli materiał na nasze skałki. Potrzeba było „tylko” przetransportować je na obecne miejsce.

Tym zajął się młody Kontynent Afrykański powstały po rozpadzie Gondwany, który w towarzystwie Dekanu ( dzisiejsze Indie) ruszył na północ, aż wreszcie wyrżnął w Laurazję od której wcześniej oddzieliła się Ameryka Północna. Ach, jakaż to piękna musiała być katastrofa.

Wędrująca na pólnoc Płyta Afrykańska „nie brała jeńców”, ale brutalnie napierając z południa sfałdowała leżący na dnie oceanu flisz, zdarła ( oderwała) go od podłoża i przesunęła na północ stawiając warstwy na sztorc na obecnym miejscu.

W ostatniej fazie, wiatr, woda i mróz, towarzyszki wędrowców, wypłukały podatne na wietrzenie łupki ilaste pozostawiając twarde warstwy piaskowca tworząc charakterystyczny rusztowy układ grzbietów i dolin bieszczadzkich.

A skałki na Połoninie Caryńskiej to właśnie przez erozję odsłonięte, stromo ułożone ławice twardego piaskowca fliszowego którego historię już znacie.

Marek Łukaszewicz

Prezes Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego

Udostępnij

Więcej od autora: