„CZY WSZYSCY JESTEŚMY CHARLIE ? CZY BYLIŚMY?

„CZY WSZYSCY JESTEŚMY CHARLIE ? CZY BYLIŚMY?

„Po zeszłorocznym zamachu na redakcję Charlie Hebdo, Polska, podobnie jak inne kraje Europy, była w stanie szoku. Media publikowały ociekające krwią zdjęcia, oficjalne deklaracje, jak również stanowiska polityków, intelektualistów i organizacji pozarządowych, które zgodnym chórem potępiały zabójczy akt barbarzyństwa przeciwko wolności. I podobnie, jak w innych krajach, niektórym reakcjom brakowało szczerości.

Jak bowiem inaczej skomentować zgodę naszych przywódców na to, by10 stycznia 2015 r. defilować w Marszu Republikańskim w Paryżu ramię w ramię z przedstawicielami Arabii Saudyjskiej (v. Raef Badawi) czy Kataru (v. finansowanie Daesh)? Jak uwierzyć w szczerą obronę wolności ekspresji, skoro w Polsce przestępstwo bluźnierstwa powróciło pod postacią obrazy uczuć religijnych (Art. 196 KK)?

Gesty oburzenia mieszały się z analizami, w których ofiary utożsamiano z agresorami. Dla polskich katolickich fundamentalistów to bluźniercze karykatury publikowane przez Charlie Hebdo ściągnęły na redakcję słuszny gniew. W tym samym środowisku podnosiły się liczne głosy oskarżające rząd francuski o doprowadzenie do tragedii przy pomocy polityki multi-kulti. Po zamachach z 13-go listopada w obozie populistycznej prawicy; ksenofobiczny, nacjonalistyczny czy wręcz otwarcie faszystowski dyskurs nie zatrzymał się na słowach: dochodziło do napaści na osoby o „muzułmańskim wyglądzie”. Obóz przeciwny – postmodernistycznej lewicy – wprawdzie potępiając masakrę, koncentrował się bardziej na analizie przyczyn, które „popchnęły” muzułmanów w kierunku ekstremizmu i kontynuował obronę różnorodności kultur i kultów za cenę zdrady praw powszechnych i ideału emancypacji. Wielu nadal powtarza jak mantrę, że terroryzm islamski nie ma nic wspólnego z Islamem, mimo że islamiści strzelając do swych ofiar krzyczeli Allahu akbar. Pomijając rzadkie przypadki (Dni Ateizmu) nie odbyła się żadna uczciwa debata. Nie zostały głośno wyartykułowane żądania obrony wolności sumienia, wyrazu i prasy. Polski Episkopat, aktywny zazwyczaj, zachował milczenie. Jeszcze straszniejsze ataki z 13 listopada, które przypadły na szczytowy moment kryzysu uchodźców, pogłębiły podziały w polskim społeczeństwie. Po zwycięstwie wyborczym partii Prawo i Sprawiedliwość, wspartej przez ludność wrogo nastawioną do przyjmowania uchodźców, Polska przeżywa proces demontażu demokracji. Ci, którzy wychodzą na ulicę, by jej bronić w Polsce, nie dostrzegają śmiertelnego zagrożenia dla wolności ze strony islamizmu w Europie.

Jak gdyby lokalny faszyzm i islamofaszyzm nie były siebie warte.
Musimy bronić naszych demokratycznych wolności przed jednym i drugim, musimy ich bronić przed wszystkimi totalitarnymi zagrożeniami”.


Nina Sankari

Artyk ół archiwalny z 16 stycznia 2016 r.

Marek Łukaszewicz

Polska wolnomyślicielka, działaczka feministyczna, ateistyczna i laicka, tłumaczka, publicystka. Prelegentka na wielu międzynarodowych konferencjach m.in. w Paryżu, Londynie, Rzymie, Kolonii, Oslo, Malmo, Kairze, Bejrucie. Redaktorka naczelna Przeglądu Ateistycznego, Wiceprezeska Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego

Udostępnij

Więcej od autora: